Blog
Opowieści Jana Potffornego
Jan Potfforny
Jan Potfforny dr Marek Sikorski
2 obserwujących 83 notki 21884 odsłony
Jan Potfforny, 15 czerwca 2017 r.

Mniszka bez welonu. To więcej niż tajemnica i groza!

428 1 1 A A A
Marek Sikorski, "Upiór w lustrze" Wyd. Sativa Studio 2017 r.
Marek Sikorski, "Upiór w lustrze" Wyd. Sativa Studio 2017 r.

Moja najnowsza książka to "Upiór w lustrze"! Zob.: http://horror-fantazja.blog.pl/


image

*

  Mniszka bez welonu

(fragment książki "Upiór w lustrze")


  Zdarzenie to nie pasuje do dzisiejszych czasów, bynajmniej nie dlatego, że sięga ono historii sprzed wielu stuleci, ale ponieważ dotyczy ono spraw niewyjaśnianych, a nawet powiedziałbym, że więcej niż tajemniczych. Tajemnicze zdarzenia niosą w sobie jakąś nadzieję, że pewnego dnia zostaną wyjaśnione. Ale to, o którym opowiem, jest absolutnie nie do wytłumaczenia.

  Sprawa dotyczy klasztoru Sióstr Benedyktynek w K. (nie podaję specjalnie nazwy, aby nie spowodować zgorszenia), gdzie przedsiębiorstwo renowacji zabytków rozpoczęło prace wzmacniające bryłę średniowiecznego kościoła stojącego nad skarpą. Istniało zagrożenie przechylenia się budowli z powodu intensywnych opadów deszczu, które po latach podmyły skarpę. Wszystkie prace przygotowano z dużą starannością. Regularnie zjawiała się ekipa budowlańców i architektów. Jednym z ich był inżynier Jan Kasprzak.

  Przy okazji zaplanowanych prac chciał zwiedzić zabytek. Nie wpuszczono go do pomieszczeń klasztornych, w których mieszkały zakonnice, bo zabraniała tego surowa reguła zakonna. Za to umożliwiono mu zwiedzenie kościoła, i to w towarzystwie przełożonej klasztoru – matki Jadwigi.

  Kościół Sióstr Benedyktynek w K. sięga początkami piętnastego wieku, w czasach nowożytnych przebudowano jego wnętrze, dostosowując architekturę gotycką do sztuki baroku (typowe dla tamtych czasów zjawisko zwane barokizacją). Surowe średniowieczne wnętrze ozdobiono bogatymi w dekorację i różnorodne religijne przedstawienia ołtarzami i obrazami. W prezbiterium postawiono barokowe drewniane stalle –  miejsce modlitw zakonnic. Ozdobiono je scenami z życia Najświętszej Panny Maryi. Ołtarz główny, również barokowy, posiadał dużych rozmiarów obraz olejny przedstawiający świętego Walentego adorowanego przez klęczącą zakonnicę i dwie postacie chromych mężczyzn.
– Ten obraz jest dziwny, bo widzimy tu jakąś nocną scenę adoracji, co jest rzadkim motywem w malarstwie kościelnym. A do tego namalowano tu półksiężyc tak wyraźnie, jakby miało to jakieś znaczenie. Widzimy też obok świętego Walentego trzy postacie: dwóch mężczyzn w łachmanach i klęczącą mniszkę, ale w habicie bez welonu. Co może znaczyć ten rzadki przypadek ilustrowania mniszki bez okrycia głowy? A do tego ten napis w dolnej części obrazu: Tota vita discendum est Mori [tłum. z łac. ‘Przez całe życie trzeba się uczyć umierać’]? – zapytał inżynier.

– Ten obraz kryje w sobie pewien sekret, o którym niewiele wiadomo nam zakonnicom. Sprawę jakby utajniono. Wiem tylko, że w dawnej kronice klasztornej napisano na temat ufundowania obrazu, a właściwie na temat tam przedstawionej zakonnicy, jej życia i okoliczności śmierci. A była to smutna i nawet gorsząca historia, więc zaniechano jej powtarzania i milczenie naszych sióstr przez stulecia zatarło wszelką pamięć. Sprawa ta pozostaje dla nas zagadką, zwłaszcza że ktoś usunął z kroniki kartę z tekstem o niej, a wiemy coś niecoś jedynie z mało wiarygodnego, rzekomego skróconego odpisu. Jeśli chodzi o ten napis, to przyznam, że on tu nie pasuje. To obraz w ołtarzu głównym, czyli związany jest z odprawianiem mszy świętej, a napis na nim nie ma religijnego pochodzenia, a raczej pogańskie, bo to słowa Seneki – powiedziała spokojnie matka przełożona i pokornie spuściła głowę, jakby sama miała coś do ukrycia.

Kasprzak spojrzał jeszcze raz na obraz i na namalowaną tam zakonnicę bez welonu. Zauważył, że postać ta trochę przypominała z wyglądu matkę przełożoną. Wstrząsnęło nim nieco to odkrycie, co zauważyła też zakonnica. Szybko odwróciła się i odeszła bez pożegnania w stronę zakrystii.

  Wieczorem inżynier nie miał co robić. Nudziło się mu w hotelu, więc poszedł na spacer. Gdy zbliżał się w stronę klasztoru, przypomniał sobie dziwną scenę z obrazu: zakonnicę bez welonu i do tego podobną do matki przełożonej. Myśl ta dręczyła go coraz bardziej. W pewnej chwili zobaczył, jak w stronę klasztoru biegnie jakaś siostra zakonna – była bez welonu na głowie. Przetarł oczy ze zdziwienia, bo postać nagle zniknęła w mroku wieczornym.

  Następnego dnia chciał porozmawiać z matką przełożoną o tej kronice i dziwnej historii, lecz odmówiono mu spotkania. Powiedziano, że reguła zakonna zabrania mężczyznom częstych wizyt u zakonnic.

Wychodząc z klasztoru, postanowił wejść na chwilę do kościoła i przyjrzeć się uważniej temu dużemu barokowemu obrazowi z wizerunkiem półksiężyca i zakonnicy bez welonu.

Idąc w stronę ołtarza głównego, przechodził przez nawę boczną i zauważył, że po lewej stronie znajduje się niewielki portal kamienny. W swoim zwieńczeniu miał kartusz z wizerunkiem tego samego półksiężyca co na obrazie w ołtarzu głównym. Ten szczegół wzbudził jego zainteresowanie, tym bardziej że portal był ślepy, to znaczy zamurowany. Inżynier postanowił sprawdzić, czy nie jest to jakieś dawne wejście do pomieszczenia, które celowo zamknięto. Wrócił do biura i zaczął przeglądać różne współczesne plany architektoniczne kościoła. Nie wskazywały na istnienie żadnego wejścia do pomieszczenia. Zaczął się zastanawiać, dlaczego znajduje się tam portal, skoro plany budowli nie wskazują na istnienie pomieszczenia. Przecież sztuka kościelna zawsze charakteryzowała się porządkiem i logiką. Nie pozostało mu nic innego, jak dalej studiować różne plany kościoła, w tym sięgając po te najstarsze. Miał do nich dostęp, bo przygotowując prace budowlane, siłą rzeczy musiał zebrać wszystkie materiały, dokumenty i plany. Jeden z nich, pochodzący z 1694 roku, okazał się najciekawszy. Był to plan budowli, który miał zaznaczone niewielkie pomieszczenie znajdujące się za tym zamurowanym portalem.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dr Marek Sikorski jest historykiem sztuki i autorem wielu książek, a ostatnio o smokach: "Smok wawelski w kręgu mitu i historii", "Smoki i smokobójstwo" oraz "Na tropach smoka wawelskiego". Najlepsze teksty, oczywiście po wykonaniu fachowej redakcji, publikowane tutaj w ramach ćwiczenia sztuki pisania, zostały wydane w zbiorze pt. "Sen dziwny i straszny" oraz pt. "Upiór w lustrze". Zob.: www.marek-sikorski-autor.blog.pl

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Partia, która inwigilowała dziennikarzy, jest teraz partią broniącą wolności! Ściema!

Tagi

Tematy w dziale Kultura